Monday Blues: przypadłość 96% ludzkości (reszta udaje, że jej nie ma)
Poniedziałek. Ten moment tygodnia, kiedy 96% ludzi na świecie doświadcza nagłego spadku entuzjazmu do życia. Pozostałe 4% po prostu dobrze kłamie.
Monday blues to nie dramat, nie kryzys egzystencjalny i nie powód, żeby rzucać wszystko i wyjechać w Bieszczady. To zwykła, ludzka reakcja na fakt, że weekend trwa stanowczo za krótko, a rzeczywistość nie ma w sobie ani grama delikatności.
Skąd to się bierze?
Nie trzeba badań naukowych. Wystarczy spojrzeć na:
tempo weekendu (wolne, ludzkie),
tempo poniedziałku (szybkie, nieludzkie),
oraz fakt, że budzik w poniedziałek brzmi jak osobista zniewaga.
Organizm po prostu protestuje. I ma do tego pełne prawo.
Typy Monday Blues (każda z nas zna przynajmniej jeden)
1. „Jeszcze pięć minut” Ten klasyk. Budzik dzwoni, a Ty negocjujesz z losem jak dyplomatka ONZ.
2. „Kawa jako fundament istnienia” Dopóki kofeina nie dotrze do krwiobiegu, świat jest jedynie szkicem.
3. „Nie ufam kalendarzowi” Patrzysz na listę zadań i masz wrażenie, że ktoś je tam wstawił złośliwie, w nocy.
4. „Tryb pół‑człowiek, pół‑koc” Najchętniej otuliłabyś się miękkim materiałem i udawała, że jesteś elementem wystroju wnętrz.
Czy da się to jakoś przeżyć?
Oczywiście — ale bez wielkich filozofii.
Zacznij wolniej, niż świat by chciał. Nie musisz od razu biec. W poniedziałek wolno chodzić.
Zrób jedną małą rzecz, która jest „Twoja”. Kawa, muzyka, ładny notes — cokolwiek, co przypomina, że masz wpływ na swój dzień.
Nie udawaj, że Monday blues nie istnieje. To nie jest porażka. To statystyka. Jesteś w tej samej grupie co 96% ludzkości.
I w tym właśnie jest coś pocieszającego
Kiedy w poniedziałek rano patrzymy w lustro z miną „serio?”, możemy być pewne, że miliony kobiet na świecie robią dokładnie to samo. I jakoś żyją. My też.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz