Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą #Terapia przez Pisanie

Mit Syzyfa

       Syzyf schodzi na równinę (tekst egzystencjalny, narracyjny, z Camusem jako cieniem, nie jako cytatem) Zawsze mówi się o tym jednym momencie: o chwili, gdy kamień wymyka się z dłoni Syzyfa, toczy się w dół, a on stoi na szczycie i patrzy za nim z wściekłością, która jest bardziej ludzka niż wszystkie mity razem wzięte. Ale prawdziwy ciężar tej historii nie leży na szczycie. Nie w gniewie. Nie w bezsilności. Nie w tym krótkim błysku świadomości, że wszystko zaczyna się od nowa. Prawdziwy ciężar zaczyna się w drodze w dół . To zejście — powolne, samotne, nieuniknione — jest sercem mitu. To tam człowiek spotyka siebie. Nie w momencie buntu, lecz w momencie pogodzenia. Nie w geście sprzeciwu, lecz w geście powrotu. Camus wiedział, że Syzyf nie jest bohaterem dlatego, że pcha kamień. Syzyf jest bohaterem dlatego, że schodzi . Bo zejście jest aktem świadomości. Aktem zgody na to, że świat nie będzie taki, jakim chcielibyśmy go widzieć. Aktem przyjęcia, że ból istnien...