Ocena serca
- Mariola Szyszkiewicz
- 4 maj
- 3 minut(y) czytania

Co mężczyzna robi, jak Jego kobietę boli głowa. - Myszko! - Widzę we wszystkich lustrach mojej duszy, jak nadjeżdża pociąg. Szyna po szynie - nadjeżdża lokomotywa. - Myszko, ty widzisz pociąg, a inni będą widzieli ... Sama sobie dośpiewaj co. - Nie można się wyrwać spod wpływu ciała. - Myszko, nie płacz, ukochana mam odpowiedzi na wszystkie pytania , na wszystkie twoje wątpliwości. Myszko, zadano ci dzisiaj pytanie - Gdzie mieszkasz - i co odpowiedziałaś ? - Nie ma na to odpowiedzi Jezu. Mieszkam tam, gdzie Twój Skarb - Jezu- tam, gdzie Masz serce. - I ty to umiesz ocenić? Mój skarbie? - Nie zawsze ... Masz moje serce jakby powiedzieć - na postronku, ale i to nie zawsze daje mi odpowiedź. Czasem jest to nagonka na Twoje serce, musi mi odpowiedzieć, czasem to jak przelewanie wody na skraju ruczaju. - taki nacisk.... Boze błagam! Na tym się kończy. Oglądam się ... i to na nic...biegnę....świszczący oddech - skad tyle oddechu w płucach - zdaje się pytać. Nie umiem zdaje się pisac nic innego, , tak niech zostaje - zdaje się mówić, odgłosem stukającym po klawiszach pianina. To są fałszywe dźwięki. Ja wśród takich fałszywych dźwięków byłąm wychowana. W czyścu. Tam każdy się z czegoś oczyszczał. Dźwigał się. Potrzebował pomocy. Chrystus. To Chrystus z dna mojej czaszki, z pnia mojego mózgu. Przewracając się, dysząc, podnosząc się ostatnim aktem woli i przymusu, to położyło się an woli mojego mózgu. na ostatnim akordzie wolnej woli. Dalej - astygmatyzm. Huśtanie się na bujanym fotelu. Kawa. Jeszcze jedno bujnięcie Przykrycie pledem. Skąd czas na łzy? - Całe miasteczko odjechało w odkrytych kabrioletach. Kobiety w stylowych kapeluszach, mężczyźni z cienkim wąsikiem. - Nie mów mi tego. I tak nie mogę spać. - Kochana , a Ja podpalam zapałką świecę i oświetlam wasze ślubne twarze. - Muszę to w końcu zobaczyć. Życie mi minie, już jestem stara, a jeśli w to spojrzę, umrę i odechce mi się żyć. I tak spływasz już łzami. Po ostatniej łzie nie ma juz dla mnie żadnej odpowiedzi . Wstanę rano i wezmę skopki na mleko. Odpowiedź nie przyszła.
-........................ Myszko..... - Boję się, że mi się zniszczy umysł. Teraz jest względna równowaga. Wtedy , nawet jeśli planujesz zdrowie i szczęście - może mnie przy tym nie być. Może będę siedziała w katatonii. - Nie Byłem przy tym. - Nie widziałeś mnie zatem. - Widziałem cię. Widzę. - Ufam Ci. Wierzę. - No juz dobrze.Wiem, że gdzieś te łzy muszą wpłynąć. - Nie chcę wielbić złotego cielca. - Juz dobrze. Obracasz kluczem tak sprawnie...
- Nic z tego nie będzie. - Mylisz się . - Pójdę już spać. - Nie chodź jeszcze. Zadam ci ostatnie pytanie. - Jakie? - Ale juz nie płącz. - Nie dam rady. - Dasz. Ufasz Mi? - WIesz, że tak. - Zakończ więc umiejętnie. - Jak? - Myszko to wszystko o czym mówisz, to cmentarz. Wiesz,czym jest cmentarz? - Miejscem dla umzarłych? - Wiesz,co to jest cnota? - nie bardzo. -Wiesz, czym jest, ale jej nigdzie nie widziałaś, czy tak? - Jezu, a ja juz nie pamiętam, jak pracuje Edit. - Widzę,że wiesz, o co chciałem zapytać. - To nie zmienia faktu.
- Wiesz,czym dla Mnie jest ten fakt? - czym? - Że nie widzisz rzeczy oczywistych. - Nie widzę,bo ich nie ma. - Nie ich nie ma, tylko nie chcesz ich zobaczyć. - Chcę umrzeć. - Nie tak prędko. Nie pozwolę ci umykać. Nie tym razem. - Jestem błądzącym miłosierdziem. ? - Patrzysz jak szpak w telewizor, a nic z tego nie wynosisz. No proszę, patrz jak fruwasz wysoko. A nie mówiłem? - Ale to frajda . - Prawda? Myszko jesteś jak Ben-Hur w spódnicy. - I Kto to powiedział? - Twój Bog. Tylko- i- aż- twój- Bóg. ,











Komentarze